poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
Marek Kozicki
Filozofia to nie nauka.Filozofia to nie filozofia

* Głos w dyskusji: Diametros (Internetowy Serwis Filozoficzny) 1-3 grudnia 2006

http://www.diametros.iphils.uj.edu.pl/?l=1&p=deb6&m=43

W związku z mnogością głosów w dyskusji i wątków w każdym z głosów, oraz z bitwą, która rozegrała się między scjentyzmem a fenomenologią, zmuszony jestem do zajęcia stanowiska bez odwoływania się do poszczególnych głosów czy też wątków, ale mam nadzieję ustosunkowującego się do najważniejszych ich sensów. Jak widać w dyskusji, w sytuacji kryzysu filozofii trudno mówić o konkretnym problemie, zagadnieniu, dziedzinie. W kryzysie okazuje się, że każda dyskusja np. o antropologii - przeradza się w dyskusję o filozofii, jej kondycji, metodzie, języku, legitymizacji.

W postawionym przez Andrzeja Ledera problemie słychać echa powtarzających się  pytań o rolę filozofii (szczególnie często w Polsce w związku z jej słabością i marginalizacją) w życiu duchowym, społecznym czy też rolę filozofii w relacjach z „innymi” naukami pozytywnymi.

Pytanie jest na wiele sposobów źle postawione: jaka antropologia? – co to jest?, jakie a priori? – co to jest? Co to jest istota filozoficznego dyskursu?

Akademicki, cuchnący średniowiecznym trupem kształt filozofii jako nauki (uprawianej w konformistycznych, dwuznacznych rolach w instytucjach) rozczłonkowany na poddziedziny, był i jest skazany na jałowość, marginalizację i wymarcie. Cele filozofii - odkrywanie „prawdy” rozumianej jako „obiektywność”, intersubiektywna sprawdzalność, zostały całkowicie i produktywnie przejęte, i są realizowane przez jej, mnożące się w nieskończoność i sublimujące, córki.

Nauki oderwały się od filozofii w czasie - proces odrywania i rozwoju różnych dyscyplin wiedzy ludzkiej był i jest nieuchronny, tylko specjalizacja daje szansę na pozytywne, namacalne intersubiektywne rezultaty. Filozofia, która na początku była nauką jedyną, nauką o wszystkim, matecznikiem wszystkiego, zdystansowanej do świata i człowieka ludzkiej refleksji, musiała ustąpić i nadal będzie ustępowała.

Wiara w naukę, w jej zbawienną rolę, w szczęścionośne rezultaty okazała się jednak z perspektywy czasu złudna. Prowadzi ona do demokratyzacji dostępu do dóbr, zmniejszania się kręgu ludzi całkowicie pozbawionych praw i środków przynajmniej w cywilizacji, która naukę i technikę stworzyły.

Proces rozwoju nauki (dochodzenia do „prawdy”) jest procesem nieskończonym i to powoduje, iż ukłon myślenia filozoficznego w stosunku do „scjentyzmu”, dorobku nauki, może i powinien sprowadzać się do maksymalnej antycypacji wyników nauki (przy ograniczeniach wynikających z potrzeby dynamicznej spójności konstrukcji sensu, który ze swej natury jest skończony – bo przypisany do Osoby).

Ale rozwój nauki okazuje się nie ma nic wspólnego z zaspakajaniem potrzeb, które towarzyszyły początkom filozofii – radzenia sobie ze zdziwieniem nad światem a zarazem kreowania sensu, który czyniłby z gatunku homo, co najmniej homo sapiens, a właściwie demiurga tworzącego własny bezpieczny i pełen sensu świat.

„Prawda” o świecie i człowieku, której poszukiwała filozofia, różna od „obiektywności” i intersubiektywnej sprawdzalności nauk pozytywnych (także humanizujących), była (niezwykle płodną) fikcją i umarła bezpowrotnie. Odkrywanie Prawdy (filozoficznej, o świecie i człowieku w świecie) w istocie zawsze było konstrukcją Sensu, procesem podobnym (tożsamym) do procesu tworzenia kultury i pełniącym te same funkcje.

„Objawienia Prawdy” i związane z nimi fanatyzmy widoczne także dziś, są tą samą a nawet gorszą bo zwyrodniałą, oszukańczą, ponowoczesną formą tamtej, jakiejś pierwotnej przedrefleksyjnej. Znajdują one nadal a może bardziej podatny grunt, gdyż dla wielu lepszy oszukańczy fanatyzm niż nicość. ”Prawda” została odsądzona od czci i wiary jako źródło i winowajca wszystkich drastycznych przykładów zła i przemocy objawionych w historii (nie mam na myśli tylko nazizmu, komunizmu, ale wszelkie, np. religijne zło w historii, oparte na fanatycznej wierze w „Prawdę”.

Filozofia istniejąca i rozwijana w Akademii jest odpowiedzialna za kondycję, powolne umieranie filozofii. Rozwijana jest w logice rozczłonkowania. Operowania kategorią „podmiotów” różnych, nie zaś Podmiotem konkretnym, namacalnym, niepowtarzalnym, zindywidualizowanym Istnieniem Poszczególnym.

Filozofia jest zwarta, jedna i totalna w swojej pracy, filozofia jest zawsze i tylko – FILOZOFIĄ PRYWATNĄ (w sensie integralności i totalności przysługującej Osobie. Integralność ta ma jeszcze jeden ważny aspekt, domykający względną-dynamiczną zwartość wykreowanego sensu - skończoność przyrodzoną i nieuchronną - która zmusza osobę do domknięcia, wielokrotnego, kroczącego domykania Sensu) - temu, konkretnemu Istnieniu Poszczególnemu (IP nie jest nową nazwą na bezosobowy uniwersalny Podmiot)).

Filozofia to nie antropologia, filozofia to nie logika, filozofia to nie estetyka, … filozofia to wszystko w jednym Istnieniu Poszczególnym i naraz.

Filozofia to nie fenomenologia, filozofia to nie pragmatyzm, filozofia to nie filozofia analityczna, … filozofia to wszystko w jednym Istnieniu Poszczególnym i naraz.

Teologia to filozofia tylko, prymitywna, ze ściśle określonym punktem wyjścia i ściśle określonym punktem dojścia.

Filozofia to nie analiza języka takiego czy innego, filozofia to nie wgląd fenomenologiczny, filozofia to nie literatura, filozofia to nie poezja, filozofia to nie fizyka, … filozofia to wszystko to w jednym i naraz.

Filozofia nie jest nauką! Jej rozczłonkowanie na poddyscypliny jest konsekwencją podejścia do niej jak do nauki. Poza tym, iż jest fundamentalnym błędem, i czymś z istoty swej niefilozoficznym, jej dzielenie na dyscypliny powoduje jej osłabianie. Czas znieść zarówno podział filozofii na dyscypliny jak i podział jej na kierunki (szkoły). Filozofia jest jedna, jest indywidualnym, prywatnym sposobem radzenia sobie przez człowieka posiadającego maksymalny dystans do rzeczywistości ze wszystkim, co poza nim. Filozofia jest sposobem najskuteczniejszym, ponieważ najbardziej zdystansowanym do rzeczywistości tj. i to do jej całości - pomyślalnego albo nawet przeczuwalnego Wszechświata. Filozofia jest prywatną konstrukcją sensu obejmującą relację ja filozofujące – wszechświat. Ta konstrukcja ze swojej istoty jest osobista. Filozof to ten, który ma potrzebę, odwagę i siłę oraz narzędzia do stawiania najbardziej fundamentalnych pytań i udzielania na nie odpowiedzi. Mierzenia się z tragizmem braku sensu i „rzuceniem” w świat. Filozof robi to dla siebie, czysto egoistycznie. Tylko taka konstrukcja sensu ma szansę być (dynamicznie) spójna i dlatego ewentualnie, wtórnie, dać wsparcie innym.

Filozofia jako przestrzeń kreowania sensu jest wolna od wszelkich ograniczeń, oczywiście horyzontem jest tęsknota za zmarłą „racjonalnością” i „prawdą” a zatem także za pozostawaniem w kręgu „tego świata”, ale oczywiście proces konstrukcji sensu może i często skazuje nas na transcendowanie poza „racjonalną przestrzeń i tworzenie konstrukcji, jeśli to uzasadnione wewnętrzną konstrukcją sensu, poza realny świat. Filozofia prywatna znosi tym samym teologię i religię, zastępuje ją to jest w jakiejś części staje się nią, zastępuje ją wolnym mitologicznym gestem stworzenia rzeczywistości transcendentalnej. Filozofia prywatna – filozofia - znosi religię a właściwie staje się religią nieobjawioną. Nie mam tu oczywiście na myśli religii jako zjawiska społecznego.

Większość problemów filozofii wyłania się z tęsknoty za jej normatywnym, uzurpatorskim charakterem w sensie ścisłym. Jest rzeczą naturalną, iż miłośnik mądrości posiadłszy pewną wiedzę o rzeczywistości, o człowieku, mechanizmach rządzących światem i społecznością ludzką, jeśli jest moralnie zdrowy lub „normalny”, wyraża w swoim myśleniu troskę o świat, próbuje go naprawiać i ratować. Przejawia troskę o dziejące się w świecie procesy i ludzi, które się po prostu dzieją, nie wykazując dystansu do tegoż dziania się, i całości relacji świat, proces i jego podmiot-przedmiot. Czynienie z etyki czy też „normatyki” filozofii pierwszej, pozostawia filozofię bezradną wobec rozpoznania świata, świat można ratować tylko z pozycji tradycjonalizmu postnowoczesnego. Perspektywa etyczna, normatywna jako początek, źródło myślenia filozoficznego nie pozwala poznać świata współczesnego wraz z jego problemami, a jak się wydaje tylko przeżycie jego stanu i próba zrozumienia procesu i kierunku, w którym zmierza może być jakąś, choć złudną, podstawą do optymizmu w próbie jego ratowania.

Droga filozofii prywatnej biegnie nieuchronnie od demitologizowania świata poprzez jego głębokie przeżycie jego współczesnego dramatu do świadomego antycypującego ponownego jego zmitologizowania. Droga ta przebiega od nauki poprzez próbę rozumienia i doświadczenia świata do adekwatnej, skutecznej mitologizacji poponowoczesnej.

Natomiast jeśli ta moralna i normatywna skłonność jest fundamentem i początkiem myślenia filozoficznego o rzeczywistości nie daje ona możliwości rozpoznania świata, procesów się w nim dziejących i człowieka jako podmiotu lub przedmiotu tych procesów. Myślenie filozoficzne pozostaje na poziomie pierwotnego mitologicznego myślenia.

Co jeszcze znaczy znieść podziały na poddyscypliny? Znaczy tyle, iż myślenie filozoficzne zakłada antycypację tego co filozofowi dostępne, z tego wszystkiego co, w postaci wiedzy naukowej czy symbolicznych-mitologicznych zasobów kultur, istnieje.

Relacja Ja - Wszechświat jest oczywiście zapośredniczona przez kulturę najbliższą, język, wielopłaszczyznową konstrukcję Istnienia Poszczególnego i wszystkie inne okoliczności bytowe.
Filozofia to wielka, największa narracja prywatna wolnego Istnienia Poszczególnego, narracja będąca dynamiczną konstrukcją sensu budowaną na tak szerokiej, bogatej podstawie, iż jest w długich okresach do przyjęcia dla tego kto ją tworzy w sytuacji stałego kontaktu ze Światem i z innymi ludźmi.

Filozofia prywatna to nie jest żaden wynalazek, każda wielka filozofia w historii była filozofią prywatną. To one mimo swego charakteru – indywidualnego zmagania się myślowego z całością bytu – były tym co uwodziło/uwodzi wielu lub wszystkich na lata wieki lub tysiąclecia. Dopiero rozwijanie filozofii prywatnych w szkoły, przeradzało je w badania w naukę w pracę mającą prowadzić do kumulacji, postępu, zbliżania się do „prawdy”. To proces instytucjonalizacji FILOZOFII PRYWATNEJ jest odpowiedzialny za umieranie filozofii, jako płodnej, pomocnej i pożądanej dziedziny ludzkiej myśli.


marek.kozicki@dynamis.pl


 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas