poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
Marek Kozicki
Szkoła patriotyzmu krytycznego

Celem rozważań zawartych w numerze 6/2006 „Dekady Literackiej” jest rozpoczęcie poważnej dyskusji na temat wizji Polski - wersji patriotyzmu, którego potrzebują Polacy.

Muszę zacząć od długiego cytatu z pierwszych stron Dziennika Witolda Gombrowicza.

Artykuł Lechonia w „Wiadomościach” pt. „Literatura polska i literatura w Polsce”. (…)

Wywody te zmierzają jeszcze raz (ach, już tyle razy!) do wykazania, że równi jesteśmy najlepszym literaturom światowym – równi, ale zapoznani i niedocenieni! (…) Idzie mi raczej o staroświeckość metody i nie kończącą się nigdy powtarzalność tego krzepiącego stylu…Ileż to razy ten i ów, może Grzymała, albo i Dębicki, wykazywali urbi et orbi, że jednak sroce nie wypadliśmy spod ogona, gdyż „Tomasz Mann uznał ‘Nieboską’ za wielkie dzieło” lub „’Quo vadis’ tłumaczone były na wszystkie języki”. I tym cukrem od dawna się krzepimy. Ale chciałbym doczekać chwili, w której koń narodu zębami złapie za słodką rękę Lechoniów.( …)

Kiedyś zdarzyło mi się uczestniczyć w jednym z tych zebrań poświęconych wzajemnemu polskiemu krzepieniu się i dodawaniu ducha…gdzie, odśpiewawszy „Rotę” i odtańczywszy krakowiaka, przystąpiono do wysłuchiwania mówcy, który wysławiał naród albowiem „wydaliśmy Szopena”, albowiem „mamy Curie-Skłodowską” i Wawel, oraz Słowackiego i Mickiewicza i poza tym byliśmy przedmurzem chrześcijaństwa a konstytucja Trzeciego Maja była bardzo postępowa… Tłumaczył on sobie i zebrany, że jesteśmy wielkim narodem, co może już nie wzbudziło entuzjazmu słuchaczy (którym znany był ten rytuał – brali w tym udział jak w nabożeństwie, od którego nie należy oczekiwać niespodzianek) niemniej jednak było przyjmowane z rodzajem zadowolenia, że stało się zadość patriotycznej powinności. Ale ja odczuwałem ten obrządek jak z piekła rodem, ta msza narodowa stawałam się czymś szatańsko szyderczym i złośliwie groteskowym. Gdyż oni wywyższając Mickiewicza, poniżali siebie – i takim wychwalaniem Szopena wykazywali to właśnie, że nie dorośli do Szopena a lubując się własną kulturą, obnażali swój prymitywizm. Geniusze! Do cholery z tymi geniuszami! Miałem ochotę powiedzieć zebranym: - cóż mnie obchodzi Mickiewicz? Wy jesteście dla mnie ważniejsi od Mickiewicza. (…) Gdybyście nawet byli narodem tak ubogim w wielkości, że największym artystą byłby Tetmajer lub Konopnicka, lecz gdybyście umieli o nich mówić ze swobodą ludzi duchowo wolnych, z umiarem i trzeźwością ludzi dojrzałych, gdyby słowa wasze obejmowały horyzont nie zaścianka, lecz świata… wówczas nawet Tetmajer stałby się wam tytułem do chwały. Ale tak jak rzeczy się mają, Szopen z Mickiewiczem służą wam tylko do uwypuklenia waszej małostkowości – gdyż wy z naiwnością dzieci potrząsacie przed nosem znudzonej zagranicy tymi polonezami po to jedynie, aby wzmocnić nadwątlone poczucie własnej wartości i dodać sobie znaczenia. Jesteście jak biedak, który chwali się, że jego babka miała folwark i bywała w Paryżu. Jesteście ubogimi krewnymi świata, którzy usiłują imponować sobie i innym.

Nie to wszakże było najgorsze i najdotkliwsze, najbardziej upokarzające i bolesne. Najstraszniejsze było, iż poświęcano życie, współczesny rozum na rzecz nieboszczyków.

Gombrowicz wielkim narodowym diagnostą był!

Gombrowicz wielkim patriotą był!

Właściwie niewiele więcej można powiedzieć, przytoczony cytat mówi wszystko o wielowiekowych perypetiach polskiej problematyki patriotycznej i dominującym modelu patriotyzmu.

Rzeczą charakterystyczną dla języka wszystkich prezentowanych w niniejszym tomie polskich patriotów krytycznych (najmniej pewnie u Miłosza) jest emfaza i alergiczne natężenie krytyki. Jest ona wprost proporcjonalna do mocy i apodyktyczności patriotycznego frazesu, szkodliwej mitologii, skostnienia polskiej formy, z którymi tamten się zderza. Jest w istocie reakcją na niezamierzone konsekwencje wiary w romantyczne mity - ich destrukcyjne skutki dla aspiracji Polski, głoszonych właśnie przez wyznawców głównego nurtu. Patrioci krytyczni mówią językiem pełnym emocji – chcąc obudzić Polaków, przebić się przez skorupę skostniałej „polskiej formy” – nie cofając się przed wygłaszaniem sądów mocno kontrowersyjnych. Taki styl wypowiedzi był jednak najczęściej przyczyną, dla której patriotów krytycznych uważano za zdrajców sprawy narodowej, zaprzańców, antypatriotów.

Każdy naród jest wspólnotą wyobrażoną, ten fakt determinuje zawartość opowieść o narodowej historii i tożsamości - składa się ona z elementów realnych, symbolicznych i mitycznych. Mity mogą członków społeczności uskrzydlać lub obezwładniać. Patrioci krytyczni poprzez swoją postawę próbują odświeżyć polską narrację tożsamościową, wytykając w zastanej opowieści elementy destrukcyjne, próbując eliminować mity szkodliwe, dające wprawdzie pocieszenie, ale przyczyniające się do bierności, która w rezultacie nie pozwala wyzwolić się z kręgu niższości i potrzeby samopocieszenia.

Zaczynem nowej dyskusji o Polsce i patriotyzmie może stać się dzieło Marii Janion, które referuję w dalszej części tomu. Książka Niesamowita Słowiańszczyzna – fantazmaty literatury nie jest obrazoburczym i abstrakcyjnym głosem (co podnoszą niektórzy krytycy), zarysowuje najszerszą możliwą ramę zadania, jakim jest przedyskutowanie sprawy polskiej odważnie, całościowo i rzeczowo. Jest wyrazem najszczerszej troski o jutro Polski.

Polska potrzebuje głębokiej refleksji nad narodową mitologią – jej celem nie ma być odświeżanie najbardziej emocjonalnych romantycznych i narodowych tradycji a wypracowanie form „patriotyzmu jutra” – form służących budowaniu realnej, właściwej pozycji Polski w świecie (bo przecież patriotyzm bez opozycji my-inni w ogóle nie ma racji bytu) . Romantyczna, mitologiczna tradycja może dawać nam tylko moc pośrednią - w pracy nad strategiczną pozytywistyczną działalnością wzmacniającą nasza realną pozycję na arenie międzynarodowej. Pozycję zarówno w dziedzinach, gdzie odbywa się samotnicza heroiczna praca jak na przykład w literaturze, humanistyce czy sztuce, ale też w zbiorowych wysiłkach rozwoju gospodarczego, budowania infrastruktury czy też polityki zagranicznej.

W drugiej części numeru prezentujemy głosy w ankiecie zawierającej tylko jedno pytanie „Co dziś znaczy patriotyzm”. Zaprosiliśmy do ankiety bardzo wiele osób, ale większość z nich nie znalazła, jak na razie - mam nadzieję, czasu na wypowiedzenie się w podjętej przez nas kwestii. Ale może to dobrze, ponieważ jest szansa, że dyskusja przekroczy ramy niszowego czasopisma literackiego i ci, którzy nie skorzystali z zaproszenia do dyskusji, wypowiedzą się w innych mediach, siejąc podniesioną przez nas problematykę na polach wielkonakładowych wydawnictw.

Zarówno z prezentowanych esejów poświeconych Bobkowskiemu, Gombrowiczowi, Miłoszowi i Witkacemu, jak i z głosów osób biorących udział w ankiecie na temat pożądanej dziś formy patriotyzmu wynika, że Polsce potrzebna jest, miast emocjonalnych sporów i dyskusji za pomocą razów zadawanych retorycznym pseudopatriotycznym kijem, wielka, pozbawiona tabu, dyskusja o polskiej historii i tożsamości. Niezbędne jest budowanie poważnych modeli-wizji Polski przyszłej. Współzawodnictwo między opowieściami, opcjami patriotycznymi i politycznymi powinno odbywać się w sferze tychże, uwarunkowanych realnymi strategiami, ściśle określonych, rozbudowanych modeli.

* tekst ukazał się w numerze 6/2006 Dekad Litreackiej, poswięconej innej, krytycznej wesji patriotyzmu, jako tekst wprowadzajacy 

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas